16 lutego w czwartek część naszej Diakonii znów głosiła Ewangelię na ulicy.

Przeczytajcie świadectwa Szymona i Krzysztofa:

"Na początku rozmawialiśmy z młodymi dziewczynami. Jedna z dziewczyn należała kiedyś do wspólnoty Dzieci Maryi. Druga czuła szczery żal do Boga, ponieważ jedna z jej koleżanek została skrzywdzona przez mężczyznę i długo nie mogła dojść do siebie. Wiktoria i Patrycja przyznały, że wierzą w istnienie Boga. Wiktoria powiedziała, że nie dostrzega w Bogu dobra, właśnie dlatego, że jej koleżankę spotkało w życiu wielkie nieszczęście. Opowiedzieliśmy dziewczynom o naszej relacji z Bogiem o tym, jak pomimo trudności codziennych i dotkliwych chorób (dolegliwości Krzysia) ufamy Bogu. Wiktoria przyznał, że jej babcia często modli się za nią, a ona odczuwa tę modlitwę. Na przykładzie babci (osoby z rodziny), która nieustannie modli się za swoją wnuczkę oraz z cierpliwością i wiarą znosi cierpienia spowodowane chorobą, wytłumaczyliśmy działanie (misję) Chrystusa na ziemi. Dziewczyny nie chciałby wspólnie pomodlić się modlitwą przyjęcia Jezusa, jako Pana i Zbawiciela, jednak przyjęły kartki z tą modlitwą i podały nam własne intencje modlitewne. Przy drugim spotkaniu rozmawialiśmy z pewną panią, która okazała się katechetką szkolną. Poczuliśmy się nieco zbici z tropu i nie głosiliśmy już dalej Kerygmatu. Zapytaliśmy za to o intencję modlitewną i o możliwość pomodlenia się za nią już tutaj, na miejscu, modlitwą wstawienniczą. Pani katechetka przyznała, że jej córka przebywa w szpitalu i przeżywa poważne trudności, przy mówieniu o tym pani zaczęła płakać. Pomodliliśmy się razem o uzdrowienie dla córki, a dla katechetki o siły psychiczne i duchowe. Podeszliśmy też do chłopaka w wieku około 20 lat i zaczęliśmy rozmowę. Mężczyzna powiedział, że należy do grupy świadków Jehowy. Odpowiadał na pytania, będąc przekonany o swojej racji. Nie czuliśmy się na siłach, aby dłużej z nim rozmawiać, wręczyliśmy kartkę z modlitwą przyjęcia i zaproponowaliśmy wspólną modlitwę. Mężczyzna nie zechciał pomodlić się razem, jednak wziął modlitwę. Chwała Panu" – Szymon

"W czwartek byłem z osobami z DE na ulicach Katowic, by głosić dobrą nowinę zagonionym ludziom. Chodziłem z kolegą i długo jakoś nie było nam dane rozmawiać z kimkolwiek. Idąc, spotkaliśmy dwie dziewczyny, które siedziały na ławce. Zagadaliśmy do nich. Podczas rozmowy dowiedzieliśmy się, że jedna dziewczyna przestała wierzyć, gdy zgwałcono jej koleżankę. Druga zaś była wcześniej w Dzieciach Maryi. Po rozmowie z dziewczynami daliśmy im modlitwę przyjęcia Jezusa do swego życia. Później spotkaliśmy panią katechetkę, która miała jeszcze czas do autobusu i porozmawiała z nami i poprosiła o modlitwę za jej córkę, a my oczywiście pomodliliśmy się. Jezus stawia nam na naszej drodze różne osoby. I za to, co się działo na ulicy, chwała Panu" – Krzysztof

Posted by | View Post | View Group
Categories: Świadectwa

Comments are closed.