Krzysztof: Miałem doła i nie chciałem iść na ulice Katowic, by ewangelizować z Diakonią Ewangelizacji. A jednak pojechałem do Katowic w czasie, gdy Diakonia ewangelizowała. Tak idąc, minąłem dwie dziewczyny, które ewangelizowały. Po chwili dziewczyny podeszły do mnie i poprosiły mnie, bym poszedł ewangelizować z nimi. I tak mimo tego, że nie miałem ochoty, poszedłem na ulice Katowic. Powiedziałem dziewczynom, że będę tylko się modlił, a one będą mówić z ludźmi. I nagle moje zdziwienie, gdy usłyszałem sam siebie jak mówię do kogoś, czy wie, że Jezus go kocha i co uczynił w jego życiu Jezus. Okazało się, że ów człowiek to alkoholik, który nie pije już 1,5 roku. Ucieszyło to, że ten pan poprzez modlitwę przyjął Jezusa do swojego życia. Kolejny nasz rozmówca był filozofem i mylił pojęcia. Nie potrafił logicznie odpowiadać, bo ciągle mówił o kosmosie i, że Bóg jest tylko w dwóch osobach. Daliśmy mu modlitwę przyjęcia Jezusa do swojego życia i małe Pismo Święte. Nie wiem, co z tym zrobi, ale widać, jak Pan stawia na naszej drodze rozmaitych ludzi. Mimo, że miałem przysłowiowego dołka, poszedłem na ulice z Diakonią. Za to, co Pan uczynił chwała Mu

Marta: Poprzez czwartkową ewangelizację Pan Bóg pokazał mi dwie rzeczy. Po pierwsze: to ON działa, ON prowadzi. Nie pozwala, by codzienne zabieganie, kłótnie, korki w mieście powstrzymały mnie przed głoszeniem Jego Miłości. Wystarczy ufać, a Bóg o wszystko się zatroszczy! Po drugie: wspólnota. Wszystkie rozmowy, które przeprowadziliśmy tego wieczora kończyły się jednym zdaniem: „Bóg zaprasza Cię do bycia we wspólnocie”, która daje oparcie, jest niezbędną pomocą – przecież nikt nie jest sam! Niewiele jest osób, które miały okazję wzrastać we wspólnocie, z innymi przeżywać wiarę. To wyjście stało się przyczyną radosnego dziękczynienia: za otwarcie serca na Bożą opiekę i prowadzenie, za to, że mogę doświadczać błogosławieństwa, jakim jest trwanie we wspólnocie, że mogę innym pokazywać drogę do szczęścia, do Miłości, do Życia… Za to wszystko i jeszcze więcej – Chwała Panu!

Marcin: Po zimowej przerwie to była pierwsza w tym roku ewangelizacja uliczna. Motywacja, by się przełamać w rozmowie na ulicy, a jeszcze większa, by Ani pokazać jak to, co usłyszała w sobotę na konferencji "Idźcie i głoście" wygląda w praktyce. Ania jest ze wspólnoty dorosłych z bł. Karoliny. Modlitwa, podział na zespoły, wraz z Szymonem i Anią ruszyliśmy. Po początkowych trudnościach spotkaliśmy Sylwię – radosny uśmiech, choć jak powiedziała, co przeżyła, to już tak radośnie nie było, wiele trudów, ale poczuła ze Bóg się troszczy o nią i ok. 3 lat temu się nawróciła. Ma teraz problemy w pracy to się pomodliliśmy, zaprosiliśmy na tyski wieczór uwielbienia. Druga dziewczyna spotkana przy dworcu PKS powiedziała, że nie wierzy, idzie na plac Andrzeja nie ma czasu, to chwilę szliśmy z nią, Szymon rozmawiał, a my się modliliśmy. Odwiedziłem Księgarnię św. Jacka i podzieliłem się słowem, po wyjściu dostrzegłem patrzący na mnie wzrok! Był to Klemens – powiedział że wiarę przekazała mu babka i trzeba ją mieć w sercu. Kolega go pociął nożem, ale mu przebaczył, dziennie wstaje z radością, by przeżyć dzień i miałem wrażenie, że to spory trud. Na pytanie czy słyszał o modlitwie przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela odp. nie! Po czym razem z nami ją odmówił. Pod dworcem wspólna modlitwa na zakończenie, koleżance co była pierwszy raz podobało się". Chwała Panu

Posted by | View Post | View Group
Categories: Świadectwa

Comments are closed.