Ania: Na te rekolekcje jechałam bez żadnych oczekiwań, trochę, żeby je „przetrwać”, szczególnie, że jechaliśmy z małymi dziećmi. Pan Jezus pokazał mi jednak, że przychodzi „mimo drzwi zamkniętych”. Po raz kolejny upomniał się o mnie i poprzez świadectwa osób posługujących, na nowo rozpalił we mnie zapał ewangelizacyjny. W czasie wyjścia doświadczyłam, że Chrystus sam się o wszystko troszczy. Nie mieliśmy dużo czasu, ponieważ szliśmy razem z mężem z naszym najmłodszym synem, mimo to udało nam się przeprowadzić rozmowę z pewnym małżeństwem w pierwszym domu, do którego zapukaliśmy. Wierzę, że to spotkanie było przygotowane dla nas .

Dominik: Pan Jezus błogosławił tym rekolekcjom jeszcze zanim się rozpoczęły. Wiedziałem, że niezależnie od tego jak bym się w nie angażował, jak dane, by mi je było przeżyć także ze względu na dzieci, to i tak Pan, by przyszedł. Tak też się stało, choć zatroszczył się o wszystko. Raduje się z wspólnej ewangelizacji z żoną i synem, trafiliśmy do domu małżeństwa, które jak ufamy potrzebowało naszego świadectwa. Spotkanie to zakończyło się modlitwą zawierzenia Chrystusowi oraz modlitwą wstawienniczą. Cieszy mnie również, że te rekolekcje były dziełem naszej Diakonii Ewangelizacji, która cały czas się rozwija. Pan wiedział kogo powołuje do Częstochowy, kierując zaproszenia nawet do osób z Gdańska i Bydgoszczy.

Ela: Te rekolekcje były dla mnie takim prezentem od Pana Boga. Odkąd tylko się o nich dowiedziałam myślałam i modliłam się żeby Bóg poukładał wszystkie moje sprawy tak, żebym mogła jechać. To zdanie Franciszka „wstań z kanapy” było motywatorem. Cieszę się że mogłam uczestniczyć w tych rekolekcjach. Czuję, że znalazłam coś czego szukałam od kilku lat. Doświadczyłam wspólnoty, w której naprawdę Bóg jest w z Centrum. Tak bardzo mi tego brakuje w codziennym życiu. Posługa w wielu wspólnotach i innych Bożych dziełach daje pewność wiary,  jednak na tych rekolekcjach doświadczyłam czegoś innego. Wierzę, że marzenie o posłudze w Diakonii Ewangelizacji może się spełnić. Wreszcie uwierzyłam, że mam w sobie odpowiednie narzędzia potrzebne by głosić Pana Jezusa innym ludziom. Jezus zabrał mój lęk. Chwała Panu!

Konrad: Na tych rekolekcjach jeszcze raz uświadomiłem sobie, że Bóg nie potrzebuje idealnych narzędzi do sowich celów, ale doskonale posługuje się tymi co ma – często słabymi, tępymi, itd. W trakcie rekolekcji mocno dotknęły mnie słowa pewnej piosenki: „tylko ty Panie jesteś fundamentem, nie musimy się bać…”. Zobaczyłem przez to, że czasami zapominam o tym, że Jezus powinien być fundamentem mojego życia. Wychodząc na ulicę czy po domach itp. Wiem, że jeżeli on będzie ze mną to nie muszę się niczego bać – polecam wszystkim, którzy boją się ewangelizacji zawierzyć ją Jezusowi. Ewangelizacja po domach na ORAE w tym roku nie była łatwa – bardzo wielu ludzi nie chciało przed nami drzwi, ale mimo wszystko nie można się poddawać. My się również nie poddaliśmy z Januszem i mieliśmy kilka rozmów – nikt nie zaprosił Jezusa (niestety), ale Słowo zasiany i mam nadzieję, że w przyszłości doświadczą Bożej miłości w swoim życiu. Chwała Panu

Magda A.: Na rekolekcje zapisałam się od razu jak tylko się o nich dowiedziałam, od razu wysłałam przelew- żeby nie mieć czasu na rozmyślenie się- zbyt długo siedziałam na ,,kanapie”, zbyt długo ignorowałam to co się dzieje z moim życiem, gdzie zmierza, za długo ignorowałam Jezusa- jego głos. Tak naprawdę to czuję, że sama zostałam zewangelizowana. Bóg mnie kocha całym sercem jako tą jedyną i umarł za grzech bo ,,karą za grzech jest śmierć”, więc przyjmując jego miłość mi pozostało już tylko żyć. Długo żyłam też w złości na Boga, że to nie było po mojej myśli, a to chciałam i nie dałeś mi tego, i znowu ten drugi termin na egzaminie, dlaczego, przecież modlę się, pięć lat ci służę w oazie, oddałam ci wszystko. I chyba w końcu postanowił mi odpowiedzieć- gdy modliłam się przed namiotem, naszła mnie myśl: potrzebna ci na 5 z pediatrii, musisz mieć akurat tą rzecz, czy zawsze musi świecić słońce, gdy wychodzisz z domu, czy nieustannie potrzebuję dowodu, cudu- skoro Bóg chce mi dać miłość? Ewangelia dała mi odpowiedź: przyszliście po chleb, nasycić się, nie przyszliście uwierzyć w SYNA. Wiecznie przychodziłam po chleb, po cuda- wreszcie dotarło, że nie o to chodzi. Jezus to nie perfumy od Calvin Kleina, nie muszę go czuć, bo zapewnia mnie, że kocha, umarł dla mnie- a ja mam przyjąć to, aby móc żyć wiecznie z nim- nie potrzebuję chleba. Teraz czas na to, aby żyć tą radością, a te rekolekcje pokazały mi co zrobić, żeby się nią dzielić, w sumie pokazały, że TRZEBA się tym dzielić. Alleluja. Chwała Panu.

Ewa: W dniach 28.04. – 2.05.2017r. uczestniczyłam w rekolekcjach ORAE I st. w Częstochowie. Podczas tego świętego czasu Pan Bóg prowadził mnie i karmił mnie treściami, które będę musiała jeszcze przemodlić i mam nadzieję, że staną się inspiracją do pracy nad sobą, aby lepiej współpracować z Bożą łaską. W tym świadectwie chcę się podzielić tylko dwoma doświadczeniami z tych rekolekcji.

  1. „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10, 2). Słowa bardzo dobrze mi znane, po raz pierwszy odebrałam jako skierowane bezpośrednio do mnie. To ja mam być osobą, która odpowie na prośbę o robotników. To ja przede wszystkim mam stać się pierwszym zwiastunem Dobrej Nowiny. Bo Pan powołuje ludzi słabych, aby okazywała się Jego moc .
  2. Podczas tych rekolekcji uczyliśmy się również jak głosić kerygmat ludziom, których spotykamy na swojej drodze. W planie rekolekcji było  wyjście do mieszkańców parafii, na terenie której przeżywaliśmy rekolekcje. Wieczorem dnia poprzedzającego ewangelizację mieliśmy w małych grupach ćwiczyć rozmowę ewangelizacyjną. To doświadczenie bardzo mnie zaskoczyło, bo byłam  tak bardzo zablokowana, że nie powiedziałam ani słowa. Nie potrafiłam tego zrobić. Byłam załamana tą swoją niemocą.  Po warsztatach udaliśmy się do kaplicy, aby wspólnie przyzywać Ducha Świętego, aby nas otwierał i uzdalniał do wypełnienia posłannictwa. Modliłam się bardzo gorąco, aby Duch Święty usunął to wszystko co mi przeszkadza, co blokuje i udzielił mi swoich darów, bo ja sama z siebie nic nie potrafię.  Otwierałam swoje serce, a Duch Św. działał. Na Namiocie spotkania następnego dnia rozważaliśmy Ewangelię  J 6,22-29. I tam znalazłam pytanie które było moim pytaniem: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” i odpowiedź Jezusa, która była dla mnie wielkim umocnieniem: „Na tym polega dzieło zamierzone przez Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał”.  Wiara w Jezusa tylko tyle i aż tyle, aby wypełnić zadanie. Drugim takim mocnym wydarzeniem była przyjęta komunia św. i pewność, że Ten, którego przyjęłam do mego serca będzie ze mną , bo ewangelizacja to Jego dzieło. Wraz z przyjęciem Jezusa  otrzymałam dar pokoju serca. Po południu wyruszyliśmy dwójkami na ewangelizację do domów.  Po wyjściu poza bramy ośrodka trafiliśmy na mokradła. I tutaj kolejny znak poprzez który Pan mówił mi, że jest ze  mną, gdyż przypomniały mi się słowa jednego ze współbraci tych rekolekcji, który bardzo często się modlił, abyśmy mieli odwagę chodzić po wodzie. Ten znak był dla mnie jak podanie ręki Jezusowi, który prowadzi. „Chodziłam po wodzie” więc Pan jest ze mną! Alleluja!

Sama ewangelizacja napełniła mnie przekonaniem, że głoszenie Dobrej Nowiny to naprawdę Jego dzieło i to On uzdalnia. Była doświadczeniem Jego mocy.  Dzień wcześniej pozwolił zobaczyć mi co mogę własną mocą (całkowita blokada), a drugiego dnia doświadczyć mocy Ducha. Choć było trochę smutku w sercu, że tak wielu ludzi zamyka swoje domy i swoje serca przed Bożą miłością, pojawiło się  przekonanie, że tym bardziej powinniśmy iść nieść Boga ludziom, bo żniwo naprawdę wielkie, a robotników mało. W moim sercu zrodziła się modlitwa, którą chcę powtarzać każdego dnia: Obdarz mnie, Panie sercem prawdziwego głosiciela Twojej Ewangelii. Chwała Panu!

Magda O.:  Tegoroczne ORAE było dla mnie pełne niespodzianek już od momentu kiedy zaczęliśmy się do niego przygotowywać. Przez cały czas przygotowań Pan Bóg mi pokazywał, że cierpliwość i spokój także potrafią być kreatywne. Jeszcze przed zed przyjazdem do Częstochowy zastanawiałam się jak będzie. Miały to być moje pierwsze rekolekcje bez typowych spotkań w grupie, czy uczestnictwie w punktach,ale zamiast tego wypełnione czasem spędzonym z dziećmi. Bóg jednak dał mi okazję do bycia z grupą na spotkaniach, za co jestem mu wdzięczna, bo widzę ile z nich cennych spostrzeżeń wyciągnęłam. Widzę też jak wielki plan miał Bóg w tym bym opiekowała się dziećmi. Dzięki temu na nowo odkryłam w sobie cechy o których dawno już zapomniałam, choć wiem jak potrzebne są w służbie Bogu i ludziom. Bóg zatroszczył się też o to bym mogła pójść do ludzi podczas ewangelizacji po domach. Udało nam się przeprowadzić dwie rozmowy i choć nie zakończyły się zaproszeniem Jezusa do życia, wiem że Bóg wyciągnął z nich wiele dobra. Pokazał jak bardzo pragnie byśmy rekolekcje przeżywali właśnie w tym miejscu, jak czeka aż pójdziemy do mieszkających tam ludzi by użyźnić tę glebę, by w końcu mogli w pełni otworzyć się na Niego i siebie. Chwała Panu

 

Posted by | View Post | View Group
Categories: Świadectwa

Comments are closed.