Dominik: Najpierw rozmawialiśmy z dwoma nastolatkami. Miały kolorowe włosy, przyjechały z innego miasta; być może na mecz. Deklarowały się jako niepraktykujące. Nic nie wskazywało na to, że rozmowa się sklei, tymczasem skończyło się na modlitwie wstawienniczej. W kluczowym momencie – wyboru Chrystusa, i ten moment najbardziej mnie wzruszył, jednej z dziewczyn zadzwonił telefon. Sięgnęła po niego, ale po chwili powiedziała, że są rzeczy ważniejsze – odłożyła go, wygrywając bitwę o odmówienie modlitwy. Kolejna rozmowa miała odbyć się z trzema nastolatkami, ale po chwili grupa docelowa zwiększyła się do sześciu osób. Podobnie tutaj, jak i w pierwszym przypadku, wydawało się, że nic z tego nie będzie. Początek nie był łatwy, ale z każdym kolejnym zdaniem byliśmy coraz bardziej akceptowani przez młodych i chcieli nas słuchać. Wszyscy otrzymali teksty modlitw, a połowa z nich zdecydowała się na ulicy odmówić je z nami, to było najbardziej niesamowite, gdyż wymagało podjęcia osobistego ryzyka przełamania się wobec całej grupy. Dziś czuliśmy się trochę tak, jakbyśmy prowadzili mini rekolekcje dla młodzieży szkolnej. Chwała Panu!

Marta: Wystarczy bardzo niewiele, żeby działy się cuda. Wystarczy tak niewiele, żeby ktoś zachwycił się Bogiem. Wielu chce o Nim usłyszeć – jak jedna z dziewczyn, które spotkaliśmy, słuchała otwarcie i z uwagą. A potem razem z koleżanką zaprosiła Jezusa do swojego życia- bez zawahania, z przekonaniem! I później grupa nastolatków, która mimo przeszkód i początkowego dystansu wysłuchała nas do końca. Część z nich także przyjęła Jezusa. Wystarczyło tylko nasze głoszenie i ich otwarte serca, żeby działy się cuda.

Chwała Panu!

Posted by | View Post | View Group
Categories: Świadectwa

Comments are closed.