Kongres Ewangelizacyjny Ruchów i Stowarzyszeń Katolickich Katowice 24.10.2015

Marta: Bycie uczestnikiem kongresu było dla mnie niesamowitą radością. Słuchając wystąpień i świadectw członków różnych ruchów, grup, stowarzyszeń mogliśmy wszyscy poznać nie tylko bogactwo różnych form ewangelizacji, ale przede wszystkim usłyszeć jak Pan Bóg błogosławi i wspiera każde dzieło.  To daje niesamowitą siłę do działania oraz rodzi wiele przemyśleń jak lepiej służyć. Pięknie się spotkać razem i dzielić doświadczeniem Pana Boga. Było to też doświadczenie jedności. Bo przecież wszyscy głosimy tą samą Ewangelię
i razem tworzymy jeden Kościół. Za całe to wydarzenie i za jego owoce – chwała Panu!

Dominik: Samo to, że mogliśmy na Kongresie mówić o ewangelizacji ulicznej jest dla mnie Bożym znakiem i łaską. Rozeznanie, by wychodzić nie było zatem dziełem przypadku. Wiele ludzi podchodziło do mnie, pytało o nasze działania, zapraszało Diakonię, prosiło o modlitwę wstawienniczą. To było niezwykłe. Dziękuję Duchowi Świętemu, że uzdolnił mnie do powiedzenia świadectwa i opowiedzenia o tym co się dzieje podczas wyjść ulicznych. Bez niego nie dałbym rady nic powiedzieć. Wierzę, że jest w tym i zasługa Maryi. W niedzielę szczególnie Jej dziękowałem, ofiarowując różę i doświadczając tego dnia bardzo osobistej łaski. Ostatnia rzecz to konieczność ciągłej nauki pokory. W tenże sam dzień "dostałem i po głowie" od świata, co odbieram w kontekście tego, że jak mówiłem dziennikarce na kongresie, my naprawdę jesteśmy na pierwszej linii frontu. Nie przejmuję się… Wiem, że z tej drogi już nie wolno zawrócić. "Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii"! Chwała Panu!

Agnieszka Cz.: "Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w niej swój udział". /1 Kor 9,23/ Ten cytat nasunął mi się tuż po Kongresie Katolickich Ruchów, Stowarzyszeń i Wspólnot Modlitewnych Archidiecezji Katowickiej. Był to czas łaski, ale i czas… walki.  Czas łaski objawiał się szczególnie w tym, że było dane nam posługiwać na różne sposoby. Ja z mężem głównie posługiwaliśmy w szatni, doświadczając tego, że i w szatni Pan działa i ubogaca. W pewnym momencie przyszedł do nas bowiem Krzysztof, który mówił nam świadectwo, a i my mogliśmy podzielić się swoim świadectwem. Pan działał także w uśmiechach ludzi, którzy zostawiali swoje kurtki i płaszcze w szatni. Dzięki pomocy kolegi udało nam się z mężem pójść na salę wysłuchać świadectwa o ewangelizacji wśród biednych oraz o działalności strony „Szukając Boga”. To także było ubogacające, zwłaszcza, że nie tak dawno temu miałam okazję ewangelizować z mężem pewnego bezdomnego pana na ulicy, stąd tym bardziej można było się wczuć w to, co było mówione na panelu. Następnie mój mąż wrócił do posługi w szatni, a ja miałam okazję współprowadzić warsztaty o ewangelizacji ulicznej. Takie warsztaty bowiem przygotowaliśmy z naszą Diakonią Ewangelizacji. Kiedy mówiłam o świadectwie i dziękczynieniu, czułam moc Ducha Świętego – On pomagał mi w tym, co mam mówić, jestem tego pewna. Jak już jednak wspomniałam, był to czas łaski, ale i czas walki. Kiedy dzieje się tyle dobra dla Ewangelii w jednym miejscu, nie sposób nie doświadczyć przeszkód Złego. Wydaje się na pierwszy rzut oka, że to drobnostki, ale jednak właśnie takie drobnostki mogą sprawić, że zostanie „zablokowana droga” do Dobra. Kiedy wszyscy już bowiem poszli na Eucharystię, zostałam z mężem jeszcze w szatni, aby wydać ostatnie kurtki i płaszcze. Byliśmy gotowi do pójścia na Mszę św., kiedy to męża poproszono o noszenie stołów, bo „ekipa nosząca” jeszcze się nie pojawiła. Zajęło to nieco czasu, a i ja musiałam wydać kurtki osobom, które nie idąc na Mszę, odebrały je już po 17.00 oraz nosić krzesła. Oddaliśmy  jednak służbę „noszenia mebli” na chwałę Pana, mimo, że zostało nam uniemożliwione pójście na Eucharystię. Bóg widzi każdą służbę, nie tylko na Mszy, więc i z tego może wyprowadzić dobro. Jezus zawsze bowiem zwycięża i nawet pozorne przeszkody warto oddawać na Jego chwałę. Za Kongres „oberwało nam” się i po powrocie, gdyż nagle dostaliśmy niezbyt miły telefon. Ponadto już podczas Kongresu mąż odczuwał ogromny ból kręgosłupa (mimo tego nosił wszystko, o co poproszono, w ramach służby Panu), a i ja miałam chwilowe bóle brzucha. Jednak w tym wszystkim czułam w tym dniu pokój, bo Pan zwycięża we wszystkim! Skoro w parze z Jego łaską szła i walka, to tym bardziej będą duże owoce tego czasu – tak czuję! A poza tym często, także i w tym dniu tak było, chodzi za mną jeszcze inny cytat z Pisma.: "Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii"! Za wszystko chwała Panu!

Krzysztof: chciałbym podzielić się tym co przeżyłem na kongresie poświęconym tematowi Nowej Ewangelizacji. Cieszyłem się na to wydarzenie. Miałem okazję rozmawiać z wieloma osobami. Ważny był dla mnie moment, kiedy poproszony przez Dominika wraz z ks. Bogdanem i nim, modliłem się nad pewną kobietą. Myślę, że Pan dokona niesamowitych rzeczy w jej życiu. Mnie ta modlitwa uświadomiła, że ewangelizator jest jak żołnierz na froncie. Ciągle w pogotowiu i do dyspozycji było z nami młode małżeństwo, Aga i Mateusz. Rozmawiając z nimi w szatni dostrzegłem Bożą miłość bliźniego. Byli oni zresztą zafascynowani Jezusem, dla mnie też stoi on w centralnym miejscu. Było dla mnie również wielkim przeżyciem móc posłuchać jak wiele ruchów ewangelizacyjnych z miłością wykonuje swoje dzieło i odnajduje w tym miłość do Pana Jezusa. Chwała Panu.

Posted by | View Post | View Group