„Spotkanie z Gwiazdą Wieczoru” 22.12.2015

22 grudnia w Katowicach, na ul. Stawowej, odbył się happening ewangelizacyjny „Spotkanie z Gwiazdą Wieczoru”. Rozpoczęliśmy od wspólnej Eucharystii w par. Przemienienia u o. Dominikanów. W czasie ewangelizacji w dwóch miejscach odbyły się adoracje Najświętszego Sakramentu. Głosiliśmy w dwójkach, śpiewał zespół, rozdawaliśmy gorące napoje i ciasta, zaś ubogim przekazaliśmy własnoręcznie wykonane czapki. Przypominaliśmy o duchowym przygotowaniu do Bożego Narodzenia, wiele osób właściwie narodziło się tego dnia na nowo. Dziękujemy za pomoc szczególnie Wspólnocie Dobrego Pasterza, wraz z ich ojcem opiekunem. Dziękujemy wszystkim kapłanom, ojcom Dominikanom i posługującym w jakikolwiek sposób. Nasz list jedności z ewangelizacji trafi do Ojca Świętego Franciszka. Dzielimy się świadectwami, owocami tego czasu:

Krzysztof B.: 22 grudnia doświadczyłem tego, że Bóg pragnie wychodzić na ulice. Była to moja pierwsza ewangelizacja w życiu i praktycznie od razu trafiliśmy na dziewczynę, która powiedziała "tego potrzebowałam, na to czekałam". Kolejne spotkanie to 40 minutowa rozmowa i przyjęcie Jezusa przez dwójkę młodych ludzi poszukujących Boga i swojego miejsca w świecie. Chwała Panu!

Michał: Tym razem Bóg przynaglał moje serce, by mówić dużo ludziom o Jego miłości do nich, mówić wprost: "Bóg Ciebie kocha i chce z Tobą mieć relacje jak ze Swoim dzieckiem. On nie chce, by było dłużej tak jak jest!". I to działało we wszystkich rozmowach, jakie odbyłem. W ludziach naprawdę coś się dzieje, gdy Bóg mówi do nich przez nas na ulicy "Kocham Cię". Bóg także teraz mówi do Ciebie, że Cię Kocha. I nie wolno Ci ani przejść obok tego obojętnie, ani zachować to tylko dla siebie. Chwała Panu!

Roman: Taka forma ewangelizacji ulicznej to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie.
Bóg powiedział mi właśnie "Chcę, idź i głoś!". Jestem facetem, którego pociąga profesjonalizm w działaniu, do tego jeżeli cel działania jest właściwy to wchodzę w przedsięwzięcie z pełnym zaangażowaniem. Głoszenie Miłości Pana, w towarzystwie Dominika, było dla mnie doświadczeniem "czystej wody" profesjonalizmu w głoszeniu Chrystusa. Stojąc z nim, opowiadając ludziom o Jezusie, czułem się jakbym oferował ludziom, najlepszy towar z najwyższej półki. Każdy z ludzi, którym dane mi było mówić o Jezusie Monika, Ola, Damian, Sylwia, Marian, Janek… od wczoraj są obecni w moim sercu i jestem za nich odpowiedzialny, przed Panem. Jestem szczęśliwy, że Bóg pozwolił mi byś świadkiem tak wielkich cudów, które dokonuje wśród swego ludu.

Agnieszka Cz: Przed ewangelizacją miałam stan podgorączkowy. Na ewangelizacji wróciły siły! Ewangelizowałam śpiewem, a w przerwie śpiewania szłam ewangelizować na ulicę z mężem. Poszła z Jezus wybrał do kogo mieliśmy iść. Do bezdomnych. Miałam okazję wraz z  moim mężem rozmawiać z Mają i jej mężem. Maja się wzruszyła, opowiedziała, jaką będą mieć Wigilię, „wygadała się” ze swych boleści, ale wiedziała, że liczy się ciepło w sercu, to że mają się razem i Jezusa. Po rozmowie daliśmy czapki – dla niej i jej męża. Uściskała nas mocno, ciesząc się, że przyszło do nich „Dzieciątko”. Trudniejsza rozmowa z Marcinem – młodym bezdomnym, mocno doświadczonym. Ojciec mu zmarł z przepicia, matka leży w szpitalu na raka. On na ulicy. Koło niego stał jego kolega Dawid, bezdomny. Mówił, że wierzy w cuda, bo jego kolega został uzdrowiony z HIV i że chodzi do kościoła, a w więzieniu przeczytał 3 razy Biblię i wiele pojął. Marcin zapragnął obudzić w sobie wiarę, zapragnął oddać chorobę matki Jezusowi i po rozmowie pomodlił się z nami i Dawidem modlitwą przyjęcia Jezusa! A Bóg mu przekazał, że ukochał go odwieczną miłością! Wzruszenie. Uściski. Życzenia. Jezus Miłosierny działa, kładzie dłoń na ubogich. Przytula ich naszymi dłońmi. To był niesamowity czas z Gwiazdą Wieczoru – Jezusem! Chwała Panu!

Konrad: Była to moje druga większa „akcja” Ewangelizacja na Stawowej, ale już kolejne wyjście na ulicę. Po raz kolejny mogę stwierdzić, że Bóg działa wielkie rzeczy posługując się małymi i słabymi narzędziami. Choć znalazło się wielu ludzi, którzy nie chcieli z nami rozmawiać to jednak było kilka takich osób, które z nami porozmawiały. Choć tylko jedna osoba się z nami pomodliła to jednak uważam, że Bóg zadziałał w sercach pozostałych osób, choć niektóre z nich deklarowały się jako niewierzące. Po raz już kolejny spotykam się z wdzięcznością ludzi, którzy chwalą to co robimy, więc zdałem sobie że w ten sposób Bóg dopomina się o to by coś takiego miało miejsce częściej. Chwała Panu.

Dominik: Dwa wymiary błogosławieństwa: to, że działaliśmy w jedności, że naprawdę to był wymodlony i przemodlony czas, bo wszystko się udawało o w wymiarze duchowym i logistycznym, a wymagało to pewnego nakładu. Fakt wspólnej modlitwy, działania nie tylko w ramach Diakonii. Bardzo wszyscy się ubogaciliśmy. Szczególnie głoszący po raz pierwszy dali piękne świadectwo. Wśród wielu rozmów zapamiętam te, w których widziałem jak Pan przemienia serce, od początkowej niechęci do całkowitego przełamania, skruszenia lodu i wyznania z przekonaniem Chrystusa. Święty czas, alleluja!

Marta: Pan Bóg tym razem pokazał mi, że wszyscy czekają. Ludzie czekają, by ktoś im o opowiedział o Bożej miłości i nieskończonym miłosierdziu. Jak jedna dziewczyna, która stała słuchając chóru, bo nie miała co robić. Tak naprawdę czekała aż ktoś ją wesprze modlitwą. Niesamowite pragnienie było widać w jej oczach! Ale czeka też sam Bóg. Czeka aż odwrócę się od moich słabości i trudności w Jego stronę, aż zacznę słuchać Jego głosu. Aż stanę się Jego narzędziem.

Krzysztof: Na początku jakoś było trudno. W końcu porozmawialiśmy z bezdomnym, ale było ciężko. Później kolejna trudna rozmowa z ateistą. Chłopak podszedł do tego naukowo. Nie chciał się modlić, ale przyjął od nas cytat z Pisma Św. Później mieliśmy trzy rozmowy z obcokrajowcami z powody bariery językowej. Były i dwie rozmowy, gdzie osoby przyjęły Pana Jezusa do swego życia. Jeden z rozmówców był zadowolony, że wychodzimy na ulicę i mówimy o Jezusie. Dla mnie było to trudniejsze wyjście. Okazuje się, że trzeba być gotowym na wszystko. Pan pokazał mi, że to Jego czas. Dzięki temu, ja i koleżanka, z którą głosiłem, zyskaliśmy cenną lekcję na przyszłość. Za to co Pan uczynił: Chwała Panu.

Magda O.: Od samego początku przygotowań miałam wrażenie, że o czymś zapomnę, że coś się nie uda, że zdrowie nie pozwoli mi wyjść na ulicę i głosić. Mówiłam jednak: Jezu, to Twoje dzieło, więc działaj i ogarniaj wszystko. Jezus podarował mi też najpiękniejszy prezent na święta: niezwykłą radość ze spotkania z drugim człowiekiem. Dlaczego niezwykłą? Kiedy ewangelizowaliśmy w dwójkach, mijając ludzi miałam bardzo mocne odczucie, że niektórych bardzo dobrze znam (choć widziałam ich po raz pierwszy). Dopiero po rozmowie z paroma osobami zrozumiałam: znam ich ponieważ Jezus był, albo zaczyna być w ich życiu ważną osobą. Pierwszym napotkanym był chłopak, podziękował nam, że przypomnieliśmy mu o wierze. Niesamowite słowa. Pozostałą dwójką była młoda para, która zaczynała poznawać Jezusa. Kiedy powiedzieliśmy im o możliwości zawierzenia Panu swojego życia, ich radość zaczęła udzielać się również mnie. To niezwykłe, ale czułam się tak jakby to oni bardziej mnie ewangelizowali niż ja ich. Ten czas był mi bardzo potrzebny. Sprawił, że zadałam sobie pytanie: Czy moja wiara odżywa na nowo każdego dnia i czy każda komórka mojego ciała pragnie przylgnąć do Boga? Jak mogę nad tym pracować? Myślę, że warto by każdy odpowiedział sobie w swoim sercu na te pytania, zwłaszcza w tym czasie. Chwała Panu.

Posted by | View Post | View Group