Świadectwa z 11.01 – Ewangelizacja na Stawowej w Katowicach

Marta: dla Bożej łaski deszcz nie jest przeszkodą. Przeszkodą nie jest też zimno, duży bagaż ani uciekający pociąg. Przeszkodą są moje decyzje, patrzenie na innych ludzi. Wielu ludzi szuka Boga i jest w stanie wiele poświęcić by o Nim usłyszeć. To czy człowiek Go znajdzie zależy czasem także ode mnie. Czy opowiem mu o Nim, czy pokażę moim życiem, że Bóg jest tym, którego szuka.

Krzysztof: po krótkiej modlitwie dobraliśmy się dwójkami. Pierwszy napotkany to człowiek określający się jako wierzący, ale nie praktykujący. Chętnie nas wysłuchał, nie był jednak jeszcze w stanie przyjąć Pana, podobnie jak inna spotkana tego wieczoru dziewczyna. Zasialiśmy dobre ziarno w tych osobach. Wrażenie wywarł na mnie człowiek bezdomny, głodny, który modlił się z nami. Nie daliśmy mu pieniędzy, ale nakarmiliśmy, kupując pizzę. W czasie modlitwy cieszył się i płakał. Pan okazał swą moc, chwała Mu za to i owoce tej ewangelizacji ulicznej.

Dominik: mimo niepogody, trudności Pan posyła i o wszystko się troszczy. Pewien mężczyzna choć na początku usłyszał, że jesteśmy katolikami nie bardzo chciał się zatrzymać. Nikogo nie zachęcamy na siłę, ale nie wiem czemu powtórzyłem mu: „naprawdę jesteśmy katolikami” i to sprawiło, że podjął z nami dialog i była to dobra rozmowa. Spotkaliśmy też bezdomnego. Miałem trochę wątpliwości, co do jego szczerości wobec nas. Nie otrzymał pieniędzy, o które prosił, lecz modlitwę i posiłek. Jednak kiedy sam nagle zaczął się modlić, sam z siebie i uznawać swój grzech przed Panem, poczułem w sercu, że Jezus naprawdę przychodzi z łaską przebaczenia. Trudne są spotkania z bezdomnymi czy mającymi problem alkoholowy, ale Pan chce właśnie przychodzić do tych, którzy się źle mają i działa ponad naszym rozumem czy logiką. Dla Niego wszystko warto.

Konrad: pomimo fatalnej pogody udało nam się porozmawiać z kilkoma osobami i podzielić się radością ze spotkania Jezusa. Na początku była to kobieta z dzieckiem w wózku, która przyjęła Jezusa do swojego życia. Następnie spotkaliśmy niewierzącego, wysłuchał nas, więc ziarno zostało zasiane i mam nadzieję, że w przyszłości zakiełkuje. Potem spotkaliśmy pewną parę – z radością przyjęli Jezusa. Kiedy modliliśmy się nad nimi, podszedł do nas starszy mężczyzna. Gdy wysłuchał to co mieliśmy om do powiedzenia okazało się, że ów jest duchownym innego wyznania i to bardzo uprzedzonym do kościoła katolickiego. Mam nadzieję, że mimo wszystko Jezus gdzieś go dotknął w głębi serca. Chwała Panu!

Posted by | View Post | View Group