EWANGELIZACYJNA DROGA KRZYŻOWA 08.03.2016

8 marca włączyliśmy się w działania zaprzyjaźnionej Wspólnoty Dobrego Pasterza, która kolejny raz poprzez rodzaj swoistej Drogi Krzyżowej zachęcała do udziału w rekolekcjach. Tym razem trzydniowe „Rekolekcje w knajpie” prowadzi w klubie „Wysoki Zamek” bp Antoni Długosz.

            Członkowie naszej Diakonii prowadzili ewangelizację uliczną pod krzyżem, do którego symbolicznie „przybijaliśmy przy każdej stacji grzechy”. Wędrowaliśmy ulicami Katowic w godzinach 19-21. Oto nasze świadectwa:

Michalina: we wtorek wyszliśmy z Jezusem na ulice Katowic. Pierwszą rzeczą, która mnie dotknęła, była myśl: jak to będzie wyjść z krzyżem i człowiekiem przebranym za Jezusa do ludzi. Ale Pismo Święte mówi, że mamy głosić Chrystusa Ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan. Poszłam więc i nie żałuję. Ludzie rozpoznawali postać Jezusa. Niektórzy komentowali to głośno, inni w zdumieniu patrzyli, co się dzieje. Pomyślałam, że podobnie musieli reagować ludzie w czasie drogi Pana Jezusa na Golgotę. Pismo Święte mówi, że wiara rodzi się ze słuchania, a tym, co się słyszy, jest Słowo Boże. We wtorek podczas rozmów z ludźmi doświadczyłam, jak trudno jest głosić komuś Ewangelię, kiedy on tylko mnie słyszy (a nie słucha). Wierzę, że te rozmowy stanowiły dobre ziarno w życiu tych ludzi, choć nie były łatwe. Pan Bóg prosi nas, byśmy nie wątpili, a dobro przyjmowali z radością. Za ten czas nawrócenia – Chwała Panu!

Dominik: to moja kolejna droga z Wspólnotą Dobrego Pasterza. Niezwykle mocne doświadczenie. Spotkaliśmy wielu byłych więźniów, poszukującego człowieka (przyznał się do bycia złodziejem), ludzi mających różne problemy, drwiących nastolatków oraz dziewczynę, która jak mi przypomniała, była przeze mnie wiele lat temu przygotowana do bierzmowania. Poza ostatnią były to bardzo długie i trudne rozmowy, ale doświadczyłem dziś zarówno zbliżenia do Męki Pańskiej, jak i ogromu Bożego Miłosierdzia. W wielu sercach zasiane zostało ziarno.

Konrad: w tej ewangelizacji bardziej rzucaliśmy się w oczy więc częściej do nas podchodzili ludzie niż my do nich. Najpierw podeszło do nas dwóch młodych bezdomnych mężczyzn. Jeden z nich nie za bardzo nas chciał słuchać i co chwilę gdzieś odchodził od nas, drugi natomiast wysłuchał nas do końca i chociaż nie zaprosił Jezusa do swojego serca to czuję, że gdzieś w głębi ziarno zostało zasiane. Potem koło dworca spotkaliśmy dwie dziewczyny i chłopaka, którzy trochę się śmiali z tego co im mówiliśmy, ale wysłuchali nas do końca lecz Jezusa do swojego serca nie zaprosili. Potem na Staromiejskiej spotkaliśmy chłopaka z dziewczyną, nie zaprosili Jezusa do swojego serca (nie chcieli robić tego na ulicy), ale zgodzili się abyśmy się pomodlili nad nimi wstawienniczo. W trakcie tej modlitwy poczułem, że Bóg w sposób szczególny dotknął tę dziewczynę. Pod koniec tej ostatniej rozmowy podszedł do nas bezdomny, więc gdy modliliśmy się wstawienniczo nad parą, to też pomodliliśmy się nad tym bezdomnym panem. Czułem, że w głębi serca szukał Boga w swoim sercu. Za wszystkie doświadczenia tego wieczoru. Chwała Panu.

Posted by | View Post | View Group