Szymon: jeszcze przed ruszeniem w drogę w miejscu, w którym się spotkaliśmy stała zaraz obok nas pewna dziewczyna, która nie ruszyła się nawet z miejsca przez cały czas naszej modlitwy przed ewangelizacją. Wierzę, że już w tym momencie Jezus pozwolił nam o Nim w ten sposób świadczyć, zainteresować Sobą. Spotkaliśmy dwie dziewczyny, które zgodziły się, żeby Jezus w tym dniu zajął im chwilę czasu. Pan wiedział do kogo nas posłać – okazało się, że należały one kiedyś do kręgu Dzieci Maryi, teraz widocznie potrzebowały przypomnienia o Jego istnieniu i działaniu. Okazało się też, że dziewczyny pochodzą z tego samego miasta, z tej samej dzielnicy co ja, mam nadzieję jeszcze móc z nimi porozmawiać. Kolejna grupka to trzy dziewczyny, które również należały do Dzieci Maryi. W dziewczynach było widać chęć rozmowy oraz potrzebę usłyszenia o Bogu. Wszystkie trzy dziewczyny przyjęły tego dnia Jezusa, pomodliły się z nami i zgodziły się też na modlitwę wstawienniczą. Właśnie podczas niej Bóg wlał w moje serce wielki pokój i dał odczuć, że podoba Mu się to co robimy i że również pragnie od teraz szczególnie działać w sercach tych dziewczyn i że należą one do Niego, a On je kocha. Modlitwa za bliźniego, zwłaszcza ta wstawiennicza, spontaniczna jest wyrazem miłości i działania Ducha w sercach chrześcijan.

Dominik: poruszyły mnie dwie bardzo kontrastujące ze sobą rozmowy. Najpierw z dwoma, potem trzema dziewczynami. Wszystkie miały doświadczenie wspólnoty Dzieci Maryji. Pierwsze być może oddaliły się gdzieś w relacji z Panem, drugim brakowało może wejścia
w nią, ale został im dobry korzeń. W każdym przypadku rozmowy trwały przeszło dwadzieścia minut, a tylko w drugim zakończyły się przyjęciem Pana Jezusa i modlitwą wstawienniczą. To dało mi do myślenia, podobnie jak w przypadku częstego spotykania byłych oazowiczów. Chwała Panu za ten czas!

Krzysztof: znowu odczułem dziś moc Jezusa, zapraszającego mnie na ewangelizację. Rozmawialiśmy z kilkoma dziewczynami. Słuchały nas, jedna z nich odpowiadała na pytania, druga przytakiwała. Wzięły modlitwę przyjęcia Pana Jezusa ze sobą, mówiąc, że pomodlą się w domu. Płynie z tego nauka, że trzeba rozmawiać i z tymi, którzy „na chłodno” reagują na tematy wiary. Kolejne trzy dziewczyny przyjęły Chrystusa i na koniec pomodliliśmy się w ich prywatnych intencjach. Na koniec zaś rozmawialiśmy z chłopakiem, lecz po chwili zadzwonił telefon, który sprawił, iż powiedział, że nie ma teraz czasu Myślec o Bogu. Od rana do wieczora ciężko pracuje, a w weekendy chce się od stresować, odpocząć, zrelaksować się. Pomodliliśmy się za niego, by i w nim wzrastała miłość Jezusa Miłosiernego. Za to co dziś Pan uczynił chwała mu.

Posted by | View Post | View Group
Categories: Świadectwa

Comments are closed.