Marta: tym razem przeprowadziliśmy trzy rozmowy z czterema kobietami. Wszystkie z nich zapewniały, że Pan Bóg jest obecny w ich życiu i wszystkie poprosiły Go w modlitwie, by kierował ich życiem. Najbardziej poruszyła mnie ostatnia rozmowa z kobietą, która podzieliła się z nami doświadczeniem działania Pana Boga podczas udanej próby ratowania małżeństwa. Wymagało to od niej stanięcia w prawdzie o sobie i o mężu, a także ogromu cierpliwości i zaufania Bogu. Jej historia po raz kolejny przypomniała mi, że Pan Bóg jest Wszechmogący i może, a właściwie bardzo chce działać cuda w moim życiu. Ogranicza Go tylko moja wolna wola – czy pozwolę mu działać, czy oddam Mu wszystko, by wszystko odmienił, czy będę cierpliwie i wytrwale czekać na efekty Jego działania.

Marcin: Drugi raz na ulicach Katowic i trud głoszenia Jezusa wraz z Konradem. Ludzie nie chcieli rozmawiać, młoda dziewczyna powiedziała, że po bierzmowaniu już nie chodzi do kościoła i na tym był koniec rozmowy. Z jednym panem porozmawialiśmy, ale stwierdzał, że go nie przekonaliśmy – był kiedyś w oazie. Była też pewna pani, która stwierdziła, że nie ma miejsca dla niej w kościele, bo jest po rozwodzie i że tez była kiedyś w oazie. Próbowałem również pomodlić się nad osobami starszymi, ale i tu była odmowa. Konrad pocieszył mnie tym, że na koniec trafi się ktoś chętny aby posłuchać. Stało się tak – ostania para przyjęła słowo, Ewangelię Jana i kerygmat. Chwała Panu.

Szymon: Dwie dziewczyny, studentki, otwarły się na rozmowę i uważnie słuchały słów o miłości Boga, zgodziły oddać życie Jezusowi w modlitwie, potem modliliśmy się razem w ich intencji. Następnie spotkaliśmy kobietę (wiek ok. 45), która przyznała, że mocno doświadcza Boga działającego w jej życiu. Wyznała, że jej mąż ją opuścił, powierzyła sprawę ich małżeństwa Bogu. Dużo się modliła, dostrzegła swoja winę w tym konflikcie z mężem, ale on sam też zmienił swoje nastawienie i postanowił wrócić. Chwała Tobie Jezu Chryste.

Dominik: ewangelizowałem w dwójce z Księdzem, trochę z przypadku, bo akurat do nas podeszła pierwsza osoba (za nim się podzieliśmy), być może widząc naszą modlitwą. Dziś spotykaliśmy ludzi dla których wiara nie była problemem lub nie była ich problemem. Najbardziej uderzyła mnie rozmowa z trzema gimnazjalistkami. Od kilku lat nie były
w kościele, jedna z nich wiele rzeczy poddawała w wątpliwość, inna była biernym słuchaczem. Kiedy jednak otrzymały tekst modlitwy, wszystkie powiedziały, że zgadzają się z jej tekstem. Mówiły to raczej szczerze, gdyż nie miały nic do stracenia, tym bardziej nie były osobami zgadzającymi się na wszystko. Modlitwy natomiast odmówić nie chciały. Ziarno posiane, kto inny być może zbierze plon w odpowiednim czasie.

Posted by | View Post | View Group
Categories: Świadectwa

Comments are closed.